Termin realizacji usługi zależy przede wszystkim od tego, w jakim dniu tygodnia nadasz przesyłkę. Jeśli paczka z Polski do Danii zostanie np. nadana w serwisie Euro Paka w poniedziałek lub we wtorek, odbiorca otrzyma ją na czas. Jeśli jednak przesyłka do Danii zostanie wyekspediowana w czwartek, adresat poczeka na nią o dwa dni dłużej. CO MOŻNA WYSŁAĆ W PACZCE DLA STUU? 2016-07-01 10:19:00; Co wysłać koleżance z Japonii w paczce? 2016-05-25 21:59:12; Co moge wysłać w paczce dla ytbera 2020-03-15 20:03:59; Czy bezpiecznie jest wysłać telefon w paczce? 2013-09-22 12:49:13; Co mogę wysłać w paczce do youtubera ? 2015-08-12 21:28:24; Co wysłać ibff w paczce? 2018 Szybkie i tanie paczki do Szwecji dają gwarancję bezpiecznego dotarcia do celu. Czego nie można umieścić w paczce do Szwecji? Wysyłka paczki do Szwecji jest prosta, jednak warto zapoznać się z wytycznymi i regulaminem usług przewoźnika. Istnieje kilka grup produktów, których nie można wysłać w paczce do Szwecji. Najtaniej, bo 68,99 zł zapłacimy za 5 kg paczkę do Niemiec w usłudze UPS – 73,99 zł. Za transport paczki do Niemiec z firmą DPD zapłacimy 82,89 zł, a za GLS 84,89 zł. Sami możemy wybrać, którą firmą kurierską przetransportujemy naszą paczkę do Niemiec. Co można wysłać w paczce za granicę? Mimo że nie wszystkie z wymienionych towarów można zlecić do eksportu firmie kurierskiej, przesyłki międzynarodowe umożliwiają realizację sprawnego i bezpiecznego eksportu do Australii, który jest związany z mniejszą liczbą formalności. Jeżeli chcesz wiedzieć, co można wysłać w paczce do Australii, a czego nie – skontaktuj Wysyłka papierosów poza UE. To, ile tytoniu i papierosów można wysłać pocztą, jest ściśle regulowane przez prawo handlowe. Obywatele europejscy mogą odbierać paczki z krajów spoza Unii Europejskiej zawierające do 50 papierosów lub 25 cygaretek o maksymalnej wadze trzech gramów każde, lub 10 cygar lub 50 gramów tytoniu do palenia lub 200 paluszków tytoniu do podgrzewania w Czy pieniądze można wysłać w paczce kurierskiej. Innym, popularnym „produktem” są pieniądze. Mając na uwadze obecne przepisy prawa są one uznawane za rzeczy. Może to oznaczać, że wystarczy je włożyć do koperty kurierskiej, nadać i przekazać kurierowi. Niestety, nie jest to tak proste ze względu na prezentowaną przez nie Jeśli chcemy wysłać paczkę do Włoch w podróży spędzi ona 7 dni roboczych, nie licząc dnia nadania. Pod warunkiem, że wyślemy ją tzw. priorytetem. Dzień krócej będzie "szła" priorytetowa paczka do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Najszybciej, bo w 4 - 5 dni, paczka dotrze do Niemiec. Czego nie można wysyłać za granicę: Zapakuj czekoladki do wysyłki w małej paczce. Chcesz wysłać własnoręcznie zrobione czekoladki lub cukierki do Twoich bliskich w kraju lub za granicę? Zobacz, jak właściwie zapakować czekoladę do wysyłki kurierem: Słodycze zawiń w plastikową folię. Umieść je w szczelnym pojemniku na żywność. Okazjonalna wysyłka. Najprostszym sposobem na wysłanie paczki do Finlandii jest skorzystanie z punktu Szybkiej Paczki. W Polsce takich obiektów jest ponad 6000, na dodatek sieć nieustannie się rozwija. Na miejscu znajdziesz etykiety, które należy wypełnić. Następnie zostawisz swoją przesyłkę, a przewoźnik w krótkim czasie r2kpqn. Jeśli wybieracie się na wycieczkę do Japonii, to jesteście w dobrym miejscu. Podpowiem tutaj co spakować do Japonii, czego nie znajdziecie w japońskich sklepach (lub będzie znacznie droższe) i warto zabrać to z domu, o czym pamiętać pakując się do Japonii, jaki bagaż sprawdzi się najlepiej i co najważniejsze – czego nie można zabierać do Japonii. Oto lista najważninejszych rzeczy, które warto zabrać do Japonii! Pakowanie na dłuższy wyjazd to zawsze ważny temat, bo od tego może zależeć komfort naszej podróży. Choć pewne rzeczy niezależnie od kierunku wyjazdu znajdują się w moim plecaku, to do Japonii należy zabrać (lub wręcz przeciwnie – nie brać!) kilka rzeczy. Pakowanie do Azji nie jest trudne, ale trzeba przestrzegać kilku zasad – długi lot, inny kontynent i zupełnie odmienny styl podróżowania – to wszystko przemówiło za tym, że napisałam kilka słów o tym, co zabrać do Japonii. Pisałam już o pakowaniu się do Indii, więc tak też warto zajrzeć, w końcu to także Azja. Pakowanie do Japonii – co zabrać? Co spakować do Japonii? Plecak Zacznijmy od podstaw. Na dłuższe wyjazdy, szczególnie te, podczas których będę się dużo przemieszczać środkami transportu publicznego nie biorę walizki, która może być kłopotliwa. Plecak jest wygodny, szczególnie przy wchodzeniu i schodzeniu ze schodów. W mojej szafie mam ich chyba więcej niż butów, więc jest w czym wybierać. Do Japonii wzięliśmy 2 plecaki: 120 l. i 80 l. Wszystko się zmieściło, nic się nie stłukło. Warto też zabrać mniejszy, podręczny plecak. Przyda się na butelkę wody, coś do przegryzania i dokumenty. Japonia jest tab bezpieczna, że nasze cenne rzeczy zostawialiśmy w hostelu, bądź nosiliśmy w plecaku (nie w saszetce pod bluzką, jak w przypadku Indii). Saszetka na dokumenty i pieniądze Tak, właśnie powiedziałam, że tego nie używaliśmy. Saszetka przydała się jednak w podróży. Nie chciałabym zgubić paszportu w Japonii, a tym bardziej przed wyjazdem 🙂 Ja lubię te z Decathlona, ostatnio kupiona jest nawet cieńsza od poprzedniej i wygodniej się nosi. Paszport, karty kredytowe i pieniądze Czyli wszystko to, co warto mieć w saszetce na dokumenty. Na miejscu nie przewalutowaliśmy pieniędzy, korzystaliśmy z bankomatów w sklepach 7-Eleven (przy użyciu karty wydanej przez bank w Polsce, typu Visa). Przed wyjazdem warto sprawdzić, jakie są opłaty związane za wybieranie gotówki z bankomatów poza Europą z użyciem naszej karty. Leki, jeśli przyjmujecie jakieś konkretne Jeśli przyjmujecie jakieś konkretne leki, to oczywiście należy je wziąć ze sobą. Ja dodatkowo w mojej podręcznej apteczce mam zawsze wiele plastrów, tabletki przeciwbólowe i tabletki na rewolucje żołądkowe. W Japonii apteki są, więc w razie potrzeby wszystko się znajdzie. Przejściówkę do kontaktu Japońskie kontakty nie są zgodne z europejskimi (takie same jak australijskie, na 3 wąskie bolce), dlatego przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w przejściówkę do prądu, najlepiej z kilkoma wejściami (w naszym przypadku pod koniec dnia do naładowania był aparat i 2 telefony). W Japonii napięcie jest znacznie niższe, dlatego niektóre urządzenia mogą tam nie działać. PowerBank My z naszego korzystaliśmy codziennie, bo całe dnie spędzaliśmy na zewnątrz. Dobrze, jeśli power bank ma dużą pojemność i więcej niż jedno wejście na kabel (czyli możliwość ładowania kilku urządzeń jednocześnie). Plastry, jeśli macie mały tatuaż Tatuaże w Japonii są całkowicie nieakceptowane. Jeśli macie widoczne tatuaże, możecie zostać poproszeni o wyjście z restauracji czy hotelu. Do tradycyjnego onsenu wejdą jedynie osoby bez tatuaży, lub z niewielkimi, które będą w stanie zasłonić. Mi przydały się plastry wodoodporne, o czym napiszę więcej w kolejnym poście. Dodatkową parę butów Jeśli macie stopę większą od przeciętnej, to w Japonii może być problem ze znalezieniem wymarzonego modelu w odpowiednim rozmiarze. Szczególnie przy większym rozmiarze rozmiarze, warto wziąć dodatkową parę butów. Antyperspirant Dziwne? A jednak. Japończycy nie zwykli ich używać (używają jednak perfum, bez obaw :), więc te dostępne w sklepach są wyjątkowo drogie. Książka Moja większość czasu spędziła w plecaku, bo mam dar zasypiania w każdym miejscu i pozycji, ale jeśli nie wyobrażacie sobie lotu samolotem lub jazdy pociągiem bez książki – weźcie ją. Zatyczki do uszu i opaska na oczy Niestety, tych gadżetów brakowało podczas lotu do Japonii, w hotelach takie rzeczy były płatne. Więc jeśli macie swoje i lubicie z nich korzystać (szczególnie w pokojach wieloosobowych) – wato je zabrać z Polski. Aparat Bo Japonia się tak piękna, że nie wyobrażam sobie nie robienia tam zdjęć! Urządzenie do robienia zdjęć ma tu każdy! Telefon komórkowy (bądź inne urządzenie mobilne) W Japonii warto zakupić kartę SIM, by w każdym miejscu móc korzystać z Internetu. Za jenów kupiliśmy kartę SIM z możliwością korzystania z Internetu przez 3 tygodnie. Pakiet internetowy był mały, ale spokojnie wystarczyło to na korzystanie z map online, Internetu do wyszukiwania informacji czy translatora Google. Przewodnik Mimo, że nasz przewodnik przeczytaliśmy prawie w całości przed wyjazdem, warto mieć go cały czas przy sobie. Przewodnik poleci nam ciekawą restaurację, opcję spędzenia wieczoru, czy przypomni historię miejsca, w którym się właśnie znajdujemy. Lżejszą opcją będzie wersja online przewodnika. Z papierowego przewodnika korzystaliśmy także w Japonii. Rail Pass Jeśli kupiliście ten bilet, to koniecznie zabierzcie go ze sobą! Bez oryginału dokumentu poświadczającego zakup, nie możecie korzystać z przejazdów koleją japońską. Poduszka Ja uwielbiam poduszki dmuchane. Nie są tak komfortowe jak klasyczne poduszki, ale neimal nie zajmują miejsca, co w podróży jest ogromną zaletą. Sporo podróżowaliśmy po Japonii, więc poduszka była wyjmowana z plecaka niemal codziennie. Ubrania To oczywiste, ale jakie ubrania spakować do Japonii? To zależy od pogody, ale kilka klasyków warto mieć zawsze – koszulki i bluza. Warto pamiętać, że Japończycy ubierają się dość klasycznie (koszule, spodnie na kant i marynarki) więc chodzenie po Tokyo w bermudach mogłoby być pewnym nietaktem. Panie powinny unikać nadmiernego odsłaniania górnych partii ciała, za to krótkie spódniczki są mile widziane. Warto pamiętać, że w wielu hostelach są pralki, można skorzystać też z pralni miejskiej. Pozwala to na wzięcie znacznie lżejszego bagażu. Pralnia w Japonii Czego nie zabierać do Japonii? Noża Choć zawsze mam przy sobie mały scyzoryk, to jadąc do Japonii zostawiłam go w domu. Posiadanie przy sobie nawet niewielkiego noża jest w Japonii karalne. Suszarki do włosów Moja spędziła w plecaku 2 tygodnie. Suszarka była elementem obowiązkowym każdego hotelu, hostelu i mieszkania prywatnego. Żelu pod prysznic, szamponu i odżywki do włosów Podobnie jak suszarka – to było w każdym miejscu (zaskakiwała mnie ta odżywka!). Miłego pakowania! 🙂 Zdjęcie z królikiem wykonane zostało na wyspie Okunoshima, którą opisałam TUTAJ. Gotówka czy karta? Internet w Japonii? Co lepiej zabrać z Polski, a co dokupić na miejscu? Skąd czerpać pomysły na zwiedzanie? To wszystko i parę innych kwestii rozstrzygnie się w tym wpisie! Gotowi? No to zapinamy pasy i odpalamy wrotki. Przed wami druga część cyklu „Jak zorganizować wyjazd do Japonii – studium przypadku na własnym przykładzie”. Poprzednią część (kiedy lecieć do Japonii, jakimi liniami lotniczymi i dlaczego Emirates) przeczytasz TUTAJ. A pozostałe wpisy z Japonii TUTAJ. UWAGA! Tekst został zaktualizowany w październiku 2019 roku i jest wypadkową doświadczeń z dwóch samodzielnie zorganizowanych podróży do Japonii: wiosną 2017 roku i we wrześniu 2019 roku. Łącznie w Japonii spędziłam ponad 5 tygodni. I ciągle mi mało! Pieniądze w Japonii – gotówka czy karta? Gotówka, gotówka i jeszcze raz gotówka! Bez gotówki w Japonii ani rusz. Wieść gminna niesie, że europejskie karty płatnicze są rzadko akceptowane. Nie potwierdzam, nie mieliśmy ani razu problemu z płaceniem kartą MasterCard. O ile w ogóle była możliwość płacenia kartą, a z tym w Japonii bywa bardzo kiepsko. Gdzie na pewno w Japonii zapłacić kartą: w sklepach conbini (Family Mart, Seven Eleven i Lawson), w zachodnich sieciówkach (np. w Starbuksie), w dużych sklepach. Gdzie na pewno nie zapłacisz kartą w Japonii: a na przykład w sklepach typu „wszystko po 100 jenów”, także w większości niedrogich knajpek. Generalnie im mniejszy sklep czy punkt usługowy, tym większe prawdopodobieństwo, że przyjmuje tylko gotówkę. Rzadko się zdarza, by japońskie bistra i knajpki akceptowały płatność kartą W wielu miejscach, owszem, można płacić kartą, ale są to japońskie karty IC typu prepaid takie jak Suica czy Pasmo (tutaj pisałam, dlaczego warto, a nawet trzeba wyrobić własną kartę Suica), ale guess what karty IC doładowuję się tylko gotówką. Niestety zdobyć jeny w Polsce to wyższa szkoła jazdy na rowerze. Dam Wam radę od serca: nie zostawiajcie poszukiwań jenów na ostatnią chwilę, a zacznijcie je od obdzwonienia okolicznych kantorów. Czy jest po co wychodzić z domu, hehe. Poza tym można stracić majątek na przewalutowaniach. Używanie złotówkowych kart płatniczych to naprawdę ostateczność. Serio. Raz nieopatrznie zapłaciliśmy za coś kartą złotówkową i miny nam zrzedły, gdy okazało się, że bank przeliczył jednego jena po 0,045 złotego (przypominam, średni kurs NBP to 0,0324). Potem używaliśmy już tylko dolarowej karty płatniczej MasterCard. I to faktycznie się opłaciło. Tokio szykuje się na olimpiadę To co z tymi bankomatami w Japonii? W czasie dwóch pobytów w Japonii gotówkę z bankomatu wybieraliśmy łącznie trzy razy. Dwa razy z bankomatów w sklepach 7eleven, raz z bankomatu AEON Bank (AEON to przy okazji sieć wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych – mieć Aeon Mall w sąsiedztwie, to jak wygrać milion jenów). Bankomaty bez marudzenia przyjęły naszego europejskiego MasterCarda, żaden z nich nie naliczył dodatkowej prowizji od siebie (co niestety może się zdarzyć! i to nawet jeśli masz „bezpłatne wypłaty z bankomatów” zagwarantowane przez swój bank). Japonia nie rozpieszcza dostępem do bankomatów. Szukajcie ich na poczcie i w niektórych konbini (na pewno 7eleven, ale widzieliśmy ATM-y też w Family Marcie). Na marginesie dodam, że banknoty są w Japonii traktowane z niebywałym szacunkiem i nie mam pojęcia jakiej technologii używa się do ich produkcji, ale wyglądają jakby przed momentem wyjechały z drukarni. Nie widziałam ani jednego wymiędlonego, podartego i pogryzmolonego banknotu przez cały pobyt. Przydasie – wtyczki i przejściówki W Japonii gniazdka są identyczne jak w USA, więc aby móc cokolwiek podłączyć trzeba zaopatrzyć się w stosowną przejściówkę. Najlepiej taką najprostszą, bez bolca. Można też to zrobić już na miejscu (np. w sklepie typu „wszystko po ¥100”) o ile będziesz w stanie to ogarnąć po wielogodzinnym locie i wszystkich lotniskowych formalnościach. Ja bym nie była, toteż przejściówki wieźliśmy z Polski. Dom towarowy Laforet w Harajuku Internet: Czy jadąc do Japonii warto wypożyczać router? Moim zdaniem tak, choćby dla spokoju ducha i nielimitowanego dostępu do google translatora warto w Japonii mieć własne źródło internetu. Zwłaszcza jeśli planujesz zwiedzanie wyspy. W Tokio faktycznie jest mnóstwo miejsc, gdzie złapiesz darmowe wifi (stacje i pociągi metra, sklepy Konbini etc; zwykle aby skorzystać z bezpłatnego wifi w Japonii trzeba podać swój adres e-mail), ale im dalej w prowincję tym darmowych hot spotów mniej. W 2017 roku kieszonkowy przenośny router wifi wypożyczyliśmy za pośrednictwem japońskiego biura podróży POLAND. Działa to tak, że w Polsce opłaca się z góry wynajem na określoną ilość dni, a router odbiera na lotnisku i dokładnie w tym samym miejscu zwraca się go przed odlotem. Koszt w 2017 roku to było 29 złotych za dzień. Teoretycznie limit to 7GB, ale w praktyce internet był nielimitowany. Bateria wystarczała na ok. 8 godzin. Plus jest taki, że z Poland można porozumiewać się po polsku i mają siedzibę w Warszawie. W 2019 roku taki sam przenośny router wynajęliśmy za pośrednictwem strony Klook. Za identyczny kieszonkowy router zapłaciliśmy ok. 100 dolarów, czyli mniej więcej 4,5 dolara za dzień korzystania z netu. Tym razem router odebraliśmy na lotnisku Haneda, a ostatniego dnia spakowaliśmy do dołączonej koperty i wrzuciliśmy do skrzynki pocztowej przed przejściem kontroli bezpieczeństwa na lotnisku Narita. Dwa dni później przyszedł mail z potwierdzeniem, że router dotarł z powrotem! Jeżeli dodatkowo chcecie zabezpieczyć swoją prywatność online, warto rozważyć łączenie się przez VPN (np. ExpressVPN). Przemyśl zawartość walizki Bo nawet jeśli czegoś ci zabraknie, to na miejscu można bez problemu kupić niemal wszystko. Na pewno nie warto wieźć ze sobą parasola, bo kupisz go na miejscu w pierwszym lepszym sklepie „wszystko po ¥100” (a w zasadzie po ¥110, bo w Japonii najczęściej podane ceny są netto i trzeba do nich jeszcze dodać 10% VAT). ¥110 to mniej więcej 4 złote. Nie warto też pakować tony ciuchów – lepiej zrobić pranie na miejscu, a wolne miejsce w walizce przeznaczyć na suweniry. Tym bardziej, że w pralnie na monety wyposażone są niemal wszystkie hotele w Japonii. Za pierwszym razem wyliczyliśmy ubrania tak, aby wizyta w pralni wypadła mniej więcej w połowie pobytu (cała operacja prania kosztowała ok. ¥500). Za drugim razem bagaże i ciuchy ograniczyliśmy do minimum, co przełożyło się na trzy prania, ale i tak kilka ciuchów w ogóle się nie przydało. To był nasz jedyny bagaż na ponad trzy tygodnie w podróży Poza tym w Japonii są znakomite sklepy odzieżowe. I to jest coś, co powinno wylądować we wpisie o największych zaskoczeniach Japonii (CZYTAJ TU). Przed wyjazdem do Japonii byłam przekonana, że mój tyłek (jakże słusznych rozmiarów) będzie poza skalą japońskiej rozmiarów. Błąd. Takich ciuchów nie kupisz w Polsce Już drugiego dnia moje serce mocniej zabiło dla Uniqlo. To chyba najpopularniejsza japońska marka, a słynie z porządnych, klasycznych ciuchów z dobrym składem i ceną. Gdzieś przeczytałam, że tylko wyznawcy są w stanie odróżnić poszczególne kolekcje Uniqlo i że absolutnym hitem są ich ultralekkie kurtki puchowe i termobielizna, ale mnie kupili fasonami, których na próżno szukać w europejskich sieciówkach-śmieciówkach (idealnej długości sukienki z wbudowanym stanikiem!), prostotą i starannym wykończeniem ubrań. No i cenami, które są porównywalne z H&M czy Zarą. A potem jeszcze odkryliśmy GU, czyli japońską odpowiedź na Primark. Ciuchy w GU są co najmniej o 1/4 tańsze niż w Uniqlo, nie mają też aż tak dobrych składów i jakości wykończenia. Ale to, co oferuje GU jest i tak lepiej uszyte niż w rzeczonym Primarku, a ceny są bardzo zbliżone. Uniqlo i GU należą do tego samego koncernu odzieżowego i tylko płacz i zgrzytanie zębami, że żadna z tych marek nie sprzedaje w Polsce. Choć akurat ciuchy z Uniqlo można zamawiać przez net. Stoisko ze starociami w dzielnicy Asakusa w Tokio Zwiedzaj nietuzinkowo Papierowy przewodnik Baedeker o mały włos nie skończył w koszu na lotnisku. Nie wiem dlaczego go ocaliłam (a mało to on nie waży, o nie). W konfrontacji z rzeczywistością okazał się zupełnie nieprzydatny. Przynajmniej dla nas. Bo gdybyśmy chcieli zwiedzać Japonię tropem wyłącznie historii, świątyń i dziedzictwa, to równie dobrze moglibyśmy wykupić wczasy w biurze podróży. Nas interesowały inne klimaty i choć – wiadomo – oczywistości też zaliczyliśmy, to jednak po Tokio i Japonii chadzaliśmy własnymi ścieżkami, a inspiracji po temu dostarczyły nam (j. angielski): Takeshita, czyli główna ulica tokijskiej dzielnicy Harajuku TimeOut Tokyo – nie bez kozery mają w tytule The best things to do in Tokyo. Ta strona to niewyczerpane źródło inspiracji z gatunku „co robić”, „co jeść” i „gdzie pójść” plus tony praktycznych wskazówek dla turystów: jak zachować się w łaźni publicznej, jak przetrwać porę deszczową, jak wynająć auto, czy wreszcie gdzie w Tokio zrobić sobie najlepsze selfie a gdzie za darmo naładować telefon. Czytaj TUTAJ Tokyo Cheapo – kopalnia pomysłów jak po kosztach albo nawet za free spędzić czas w Tokyo: od rozrywek, przez transport i hotele, po knajpy, muzea, trasy spacerowe, jednodniowe wypady za miasto, festiwale i inne prawie lub całkiem darmowe atrakcje. Czytaj TUTAJ NHK World – anglojęzyczny kanał japońskiej państwowej telewizji NHK ma w programie kilka świetnych audycji krajoznawczych. Na przykład Seasoning the Seasons albo Journeys in Japan – program, w którym przybysze z zagranicy odkrywają nietypowe miejsca w Japonii, często spoza turystycznych szlaków i przy okazji degustują lokalne specjały (czego szczerze im zazdroszczę). Strona www TUTAJ Bambusowy las w Kioto Czytaj również pozostałe posty z podróży do Japonii: ➔ Co trzeba zobaczyć w Tokio część 1 | część 2 ➔ Kioto w pigułce dla zabieganych ➔ Makaki japońskie kąpią się w gorących źródłach | Jigokudani Snow Monkey Park ➔ 8 trików jak tanio zorganizować wyjazd do Japonii ➔ Noclegi w Japonii: jak szukać by na spanie nie wydać fortuny (+ sprawdzone hotele!) ➔ Jak zorganizować wyjazd do Japonii | Transport w Tokio i Japan Rail Pass ➔ Jak zorganizować wyjazd do Japonii | kiedy najlepiej lecieć i jakimi liniami ➔ Japonia: lista lektur | Co przeczytać przed podróżą do Japonii? ➔ 6 największych zaskoczeń w Japonii Przydało się? Postaw mi wirtualną kawę lub udostępnij artykuł znajomym. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens. Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga. No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów. Polub na Instagramie i Facebooku! Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach. Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link. DZIĘKUJĘ! „JAK? Japonia porady praktyczne” to seria, która pomoże Ci gładko przebrnąć przez (potencjalnie) kłopotliwe sytuacje w Kraju Kwitnącej Wiśni, nawet przy niewielkiej znajomości języka japońskiego. Każdy, kto podróżował lub podróżuje do Japonii prędzej czy później staje przed dylematem co zrobić z pamiątkami, które nagle skumulowały się w dobrych kilku dodatkowych kilogramach nadbagażu. Dziś w serii „JAK” odpowiedź na pytanie jak wysłać paczkę z Japonii do Polski, by nie wyjść jak Zabłocki na mydle. A może wystarczy opłacić nadbagaż na drogę powrotną? Wszystko zależy od linii lotniczej. Podczas gdy dodatkowy, 23-kilogramowy bagaż w LOT to kwestia dopłaty rzędu 300 zł, w Emirates, które pozwala zabrać ze sobą do 30 kg bagażu, za każdy dodatkowy kilogram musimy dopłacić osobno. Wtedy zdecydowanie się nie opłaca. Japan Post W Japonii poczta jest jedną z wiodących instytucji cieszących się wysokim zaufaniem społecznym. Nic w tym dziwnego, bo sprywatyzowana w 2007 instytucja państwowa zatrudniała kiedyś czterysta tysięcy osób – jedna trzecia wszystkich japońskich pracowników rządowych pracowała na poczcie. Japan Post zarządza największym na świecie kapitałem oszczędności ulokowanych na pocztowych kontach oszczędnościowych. Japończycy utrzymują, że po prywatyzacji japońska poczta utrzymała zalety urzędu państwowego (dokładność, skrupulatność, nastawienie na obywatela), zyskując przy tym pozytywne cechy korporacji biznesowej. Japończycy wysyłają dużo paczek, popularne jest na przykład nadawanie jako prezent dużych pudełek z owocami – specjalnościami z danego regionu. Paczki te często zamawia się bezpośrednio w supermarketach lub u lokalnych producentów. Taka paczka jest zawsze bardzo miłą niespodzianką dla adresata 🙂 Gruszki nashi w paczce od mamy japońskiej koleżanki Inne alternatywy dla Japan Post Na japońskim rynku funkcjonuje kilka firm pocztowych. Do najpopularniejszych należy Yamato, z charakterystyczną czarną kotką na żółtym tle. Yamato specjalizuje się w dostawach „od drzwi do drzwi” na terenie Japonii. Do przesyłek międzynarodowych można śmiało wykorzystywać FedEx, ale najtańsza i równie solidna jest zwykła japońska poczta, oferująca kilka opcji wysyłek zagranicznych – w zależności co, w jakim czasie i za ile chcemy wysłać. Pocztówki i listy Pocztówki i listy z Japonii do Europy wysyła się pocztą lotniczą. Na dotarcie do Polski potrzebują maksymalnie 6 dni, choć zdarza się, że docierają do adresata nawet po 2 dniach od wysyłki. Pisanie listów w jednej z tokijskich kawiarni Ceny za znaczyki: Pocztówka – 70 jenów Pocztówka o nieregularnym kształcie – 280 jenów (dowiedziałam się o tym w dość zaskakujących okolicznościach, o czym możecie przeczytać na końcu wpisu) List – od 110 jenów w górę. Cena za wysyłkę listu wzrasta wraz z wagą koperty. Za długie listy z wydrukowanymi zdjęciami zdarzało mi się płacić nawet 400 jenów. Dla porównania – pocztówki i listy wysyłane z Polski do Japonii mają jedną, stałą cenę – 6 zł dla priorytetowych przesyłek lotniczych. Moja mama dbająca, aby niczego mi w Japonii nie brakło. Nawet zapachu polskiego lata! Paczki Na poczcie można tanio nabyć różne rozmiary pudełek – od malutkich kartoników, idealnych na przesyłki lotnicze, po wielkie kartoniska, które – jeśli chcemy przygotować paczkę w domu – dostaniemy zapakowane w specjalną, poręczną torbę foliową, zdecydowanie ułatwiającą ich transport. Ceny pudełek są niezwykle niskie (maksymalnie 280 jenów za największy karton), więc nie warto trudzić się w szukanie pudełka po sklepach i po prostu udać się w tym celu na pocztę. Paczka krajowa – z Japonii do Japonii 1) Paczki lotnicze do 2 kg – Small Packets Paczki lotnicze do 2 kg wysyłane są w ramach tzw. „smaru paketto” (small packets). Podobnie do listów docierają do Polski w ciągu 6 dni. Jest to najszybsza i najwygodniejsza forma wysyłania rzeczy do Polski. Przesyłka jest rejestrowana, dlatego w czasie wysyłki należy uzupełnić formularz (po angielsku) z danymi nadawcy, odbiorcy, a także wypisać co znajduje się w paczce. Moja rada: na poczcie nigdy nie pamiętam co spakowałam do środka, dlatego nauczyłam się trzymać notatnik obok pudełka i spisywać listę na bieżąco w czasie pakowania. Cena takiej paczki jest naprawdę przyzwoita – około 2300 jenów za paczkę. Przesyłkę można śledzić na stronie Japan Post. 2) Dużo „smaru paketto” = D-mail Przy wysyłce większej ilości small packets do 2 kilogramów można uzyskać sporą zniżkę wysyłając je w ramach tzw. D-mail. Niestety nigdy nie korzystałam z D-mail. Szczegóły możecie znaleźć na stronie Japan Post. 3) Paczki lotnicze do 2 kg – Goods Only Zasadniczą różnicą między „smaru paketto” a „goods only” jest to, że w tej drugiej paczce nie możemy umieścić żadnego listu. Będąc na poczcie warto jest więc zaznaczyć, że chodzi tylko o wysyłkę produktów. Zazwyczaj powiedzenie po angielsku: „no letter, goods only” wystarcza, by wysłać paczkę w ramach tej usługi. Paczki oczywiście nikt nie sprawdza i de facto od Was i Waszego sumienia zależy, czy przyznacie się do włożonego do paczki listu. Ja często, by żyć w zgodzie z własnym sumieniem, wysyłałam paczkę „goods only”, a list do niej przesyłałam elektronicznie. Paczka z Polski do Japonii (od siostry ♥) Goods only jest zdecydowanie moją ulubioną formą przesyłek z Japonii. Wysyła się ją szybko i bezproblemowo. Idealnie nadaje się na wysłanie lekkich prezentów i pamiątek z Japonii, takich jak herbaty, słodycze, ręczniczki tenugui, pałeczki, wachlarze i tysięcy pierdółek z Daiso. Goods only jest nieznacznie tańsza od tradycyjnej paczki lotniczej (kosztuje około 2000 jenów). Po jej wysłaniu nie mamy możliwości śledzenia przesyłki. Jak dotąd dochodzą bez zarzutu (wysłałam ponad 20 paczek tego typu). 4) Paczka powyżej 2 kg – Surface Paczki powyżej 2 kilogramów najsensowniej jest nadać statkiem. Paczki takie docierają do Polski w ciągu 1 do 3-4 miesięcy, choć zazwyczaj ten okres nie przekracza 2 miesięcy. Przy wypełnianiu formularza wysyłki również należy napisać co znajduje się w środku oraz oszacować kwotę wszystkich produktów łącznie. Cena paczki zależy od jej wagi (przykłady poniżej), nie od kwoty produktów. Paczkę można śledzić na stronie Japan Post. Przykładowe ceny paczek: paczka o wadze 4 kg kosztuje 3500 jenów, paczka o wadze 12,8 kg kosztuje 7800 jenów, paczka o wadze 14,3 kg kosztuje 8800 jenów. UWAGA! Przy dużych i ciężkich paczkach Japan Post ma opcję odbioru paczki u nadawcy (pickup service). Można ją zamówić telefonicznie lub w urzędzie pocztowym. Jak uniknąć nieuzasadnionych opłat za cło: Niestety nie mam tutaj uniwersalnej recepty, jednak jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się płacić dodatkowo za przesyłkę. Przede wszystkim: 1) adresuję paczki do samej siebie (imię i nazwisko nadawcy i odbiorcy są identyczne), 2) zawsze na formularzu wysyłki paczki zaznaczam opcję „prezent” (gift), 3) uzupełniając formularz nie zapominam dopisać słowa „used” wysyłając np. kimona kupione na pchlich targach i inne rzeczy, z których choć raz korzystałam w Japonii. 5) M-bags na książki (Special Mailbags for Printed Matter) M-bag „printed materials”, zwany przez Japończyków „M-baggu” jest specjalnym rodzajem przesyłki, przeznaczonym do wysyłania książek i innych publikacji drukowanych. Jest to zwyczajny, gruby worek pocztowy zapinany na skórzane klamry. Oficjalnie nie można tam umieszczać zeszytów, kserówek z wykładów itd, ale de facto wszystko w worek pakujemy dopiero na poczcie, na którą książki możemy dostarczyć już w zaklejonym kartonie… M-bag jest alternatywą dla tradycyjnej paczki wysyłanej statkiem. Jest od niej tańszy, a zasadnicza różnica polega na tym, że w M-bag możemy wysłać jednorazowo do Polski aż 30 kilogramów (limit dla „zwykłych paczek” wynosi jedynie 20 kg). Największy karton Japan Post za 280 jenów w worku M-bag, gotowy do wysyłki książek M-bag ma jednak jedną, zasadniczą wadę – większość urzędów pocztowych nie obsługuje tego rodzaju przesyłki. W samym Tokio jest tylko kilkanaście urzędów, w których można nadać M-bag i czasem może się okazać, że skórka nie jest warta wyprawki. Najbliższy od Odaiby urząd pocztowy oferujący wysyłkę M-baggu znajduje się w porcie Harumi. Do mojego wylotu z Japonii pozostał zaledwie jeden dzień, więc wraz z koleżanką zapakowałyśmy po wielkim kartonie książek i z tak przygotowanymi paczkami w walizkach ruszyłyśmy w stronę Portu Harumi. Najpierw z akademika do kolejki Yurikamome, z ostatniej stacji Yurikamome do taksówki (na szczęście szybko udało się złapać). W taksówce powiedziałyśmy jasno, że chcemy dojechać do urzędu pocztowego w „Harumi Port”. Kierowca potwierdził, po 10 minutach byłyśmy na miejscu. To znaczy tak nam się wtedy wydawało. Kierowca powiedział, że poczta znajduje się dalej, „za tym budynkiem”. Niestety „dalej za tym budynkiem” ciągnęło się jeszcze przez ponad kilometr (!!!), bo nie wiedzieć czemu uprzejmy pan wysadził nas zdecydowanie za wcześnie. I nawet nie byłoby to tak załamujące, gdyby nie fakt, że właśnie nad Tokio nadciągnął tajfun. Padało od kilku dni, więc każda wyposażyła się na tą podróż w parasolkę, ale nikt nie sprawdził pogody… Tajfun miał „przechodzić przez Tokio” około 18. Była godzina wcześniej i już lało jak z cebra. Mokre było wszystko: ja, moje wszystkie ubrania, walizka, karton w walizce i zapewne zapakowane w nim książki. Jedyne, co miałam suche, to prawe ramię – bo w tej ręce trzymałam parasol. Na pocztę udało się dotoczyć po 17, a tu niespodzianka – drzwi zamknięte. Zapytana po drodze o jakąś inną pocztę Japonka tylko wzruszyła ramionami pokazując na zegarek. Na szczęście człowiek ciągnący przez kilometr 20 kilogramów w środku tajfunu jest już na tyle zdesperowany, że obejście budynku dookoła nie robi mu żadnej różnicy. I znalazło się! Drugie wejście do całodobowej, portowej poczty, z której można nadać M-baggu znajdowało się od strony Zatoki Tokijskiej. Gdy tylko wydawało się, że teraz będzie już z górki, okazało się, że pracownicy poczty nie mają bladego pojęcia o czym do nich mówimy. M-baggu jakieś? W ruch poszły kartki, procedury, telefony… 45 minut później, zmoczone, zmarznięte, ale lżejsze o jakieś 50 kilogramów książek wracałyśmy we wściekłej ulewie w stronę Yurikamome. Tym razem już bez taksówki. Wszystkim było już wszystko jedno. Przy wysyłaniu 20-kilogramowej paczki pełnej książek wyliczona przez pana na poczcie kwota, którą zaoszczędziłam dzięki wysyłce „M-baggu” zamiast zwykłej paczki wyniosła jedynie 1000 jenów. To zdecydowanie mniej, niż zapłaciłam za dojazd do najbliższego urzędu, z którego mogłam ją wysłać. Dodatkowym argumentem kontra M-bag jest to, że przesyłka jest nierejestrowana, więc nie można jej śledzić, ani – w razie czego – domagać się na poczcie w Polsce. Pani na warszawskiej poczcie „podała” mi mój M-bag bezpośrednio na chodnik przed urzędem pocztowym… Paczkę otrzymałam równo 2 miesiące po jej nadaniu. Mój M-bag ważył dokładnie 20,480 kg i zapłaciłam za niego 9 600 jenów. Czadowy worek „Japanese Parcel Post”, w którym do mnie przyszła – gratis 😉 Przygody na japońskiej poczcie Na koniec krótka anegdotka, by pokazać Wam, że nie tylko w Polsce na poczcie nie jest kolorowo 😉 12 sierpnia 2016 Pierwszy raz w życiu, swoim łamanym japońskim, opieprzyłam „babę na poczcie”. A zaczęło się tak: Kilka dni temu zauważyłam na poczcie nowy, wypasiony zestaw pocztówek z japońskimi pociągami. Takiego jeszcze nie wysyłałam, więc na zapas kupiłam aż 3 różne zestawy. Wypisanie ich zajęło mi cały wczorajszy wieczór, dziś dumnie zanoszę je na pocztę i mówię, że chcę wszystkie wysłać do Polski, a pani z okienka na to: – Przepraszam, ale te pocztówki są niedozwolone. – Jak to „niedozwolone”? Co, pocztówki niedozwolone, na poczcie?! – Nie, nie pocztówki ale ich kształt. Kształt jest niedozwolony. Dozwolone są tylko pocztówki prostokątne. Przepraszam. – … ale ja te pocztówki na poczcie kupiłam przecież. Nie było do nich żadnych kopert. – Przepraszam. – O, tu sprzedajecie takie same pocztówki! Te też są niedozwolone? – Chotto muzukashii…. – To po co sprzedajecie na poczcie pocztówki, których nie można wysłać?! – Przepraszam. … (10 minut i 3 telefony później) – Przepraszam. Te pocztówki są niedozwolone, dozwolone są tylko prostokątne pocztówki, ale… – To już wiem… Ale co? – Ale można je wysłać do Polski. – O! To już nowość! To ślijmy! – Tylko przepraszam, ale będą droższe. – Pal licho, ile droższe? – Jedna pocztówka w cenie czterech, bo nie jest prostokątna… – … a bierz je pani i wysyłaj, nie mam siły. – Przepraszam. „Niedozwolone” pocztówki Ciekawą historię z paczką w roli głównej znajdziecie również na blogu Podróże Japonia. Zobacz także: JAK odebrać awizo w Japonii Ktoś z Twoich znajomych wybiera się niebawem do Japonii? Podziel się z nim tym wpisem, nie będzie miał wymówek by nie wysłać paczki do Ciebie 😉